Nagle w oddali słyszę jakieś głosy. Nie odwracam się nawet w tamtą stronę, bo może to właśnie on woła. Wpatruję się w fale, lecz słyszę coraz bardziej, coraz bliżej mnie słowa. W końcu udaje mi się rozpoznać w ich swoje imię. Zerknęłam kątem oka w tamtą stronę, ktoś mnie dostrzegł, biegnie tutaj. Drgnęłam, chciałam uciekać, ale nie miałam siły się podnieść. Po chwili usłyszałam głos osoby, której tak bardzo nie chciałam usłyszeć.
-Bożee Nicole! Co ci się stało?
- Jeszcze masz czelność się o to
pytać? – Po tych słowach, usiadłam na piasku.
- Jak to? – był zdziwiony,
chociaż, pewnie tylko takiego udawał.
- Myślisz, że jak będziesz z
innymi dziewczynami się zabawiał to ja będę to tolerować?!
- Co? Nie! Coś ci się musiało
pomieszać w głowie! Nie zabawiam się z żadnymi laskami!
- Aaa to całowanie się nie
zalicza? Myślisz, że ja pozwolę na to byś zdradzał mnie po kątach?! I nie
próbuj kłamać, albo się wymigiwać! Ja wszystko wiem, widziałam jak się
obściskiwałaś z jakąś lafiryndą w parku!
- Pewnie mnie z kimś pomyliłaś!
Nie byłem dzisiaj w żadnym parku! Coś musiałaś pomylić!
- Ooo następna ciekawa bajeczka,
jak to biedny, niczego nie świadomy Jake jest oskarżany o coś czego nie zrobił,
tak?
- Słuchaj, chodź do domu,
usiądziemy na spokojnie i wszystko sobie wyjaśnimy.
- Nigdzie nie idę, tym bardziej z
tobą! Co boisz się, że twoja druga dziewczyna zobaczy tu ciebie ze mną? Oj
przepraszam, może to 4? Skąd mogę wiedzieć ile ich tam masz! Ale wiesz co?
Jednej już się pozbyłeś!
- Zrywasz ze mną?!
- Tak, idź stąd i trzymaj się z
dala ode mnie!
- A żebyś wiedziała, że pójdę!
Nie będę tutaj się z tobą użerał! Jak zmądrzejesz, to sama do mnie przyjdziesz!
– po tych słowach oddalił się ode mnie.
Siedziałam w kompletnej ciszy
jeszcze przez jakiś czas, dopóki on nie zniknął w ciemnościach i po chwili
wybuchłam płaczem. Wszystkie emocje, które cały czas w sobie dusiłam, wyszły ze
mnie w jednym momencie. Nie mogłam już wytrzymać… Przecież przedtem było tak
pięknie. Te wszystkie chwile w oka mgnieniu zostały zniszczone. Czy ja naprawdę
chciałam od niego aż tak dużo? Pragnęłam tylko wzajemnej miłości, czy to dla
niego było tak wiele? Mam już wszystkiego dość … Nie mam na nic siły, ale
próbuję się podnieść. Nagle słyszę dźwięk telefonu, patrzę na ekran i wyświetla
mi się napis mama, po chwili odbieram połączenie.
- Halo.
- Gdzie ty jesteś? – nie
wiedziałam co powiedzieć.
- U Kamili, mogę jeszcze trochę u
niej posiedzieć?
- Jest już późno, miałaś być pół
godziny temu w domu.
- Proszę … - nie miałam pojęcia co
powiedzieć, przecież nie mogłam się matce pokazać w takim stanie, po chwili
palnęłam – bo my oglądamy filmy i jak się skończy to przyjdę.
- No dobra, niech ci będzie, masz
czas do 22.00.
- Dzięki mammmo – zadrżał mi
głos, ale na szczęście matka tego nie zauważyła – to pa.
- Pa.
Po chwili, znowu siedziałam sama
na plaży, ale postanowiłam, że naprawdę pójdę do Kamili, ona może chociaż
pomoże mi się ogarnąć. Wstałam, otrzepałam się z piasku i zaczęłam szukać moich
klapek, były one kilka metrów ode mnie. Założyłam je i skierowałam się do
wyjścia z plaży. Szłam powoli, jakoś nie śpieszyło mi się. Po jakiś 20 minutach
ociągania dotarłam do domu Kamy. Zapukałam, po jakimś czasie Kamila otworzyła
drzwi.
- Boże Nicole! Co ci się stało? –
i znowu, po raz drugi usłyszałam te głupie i niepotrzebne słowa…
- Niccc … Jesteś sama w domu?
- Jasne, nikogo nie ma, wejdź.
- Możesz mi powiedzieć co się
dzieje?
- Zerwałam z Jake’iem.
- Dlaczego?
- Bo mnie zdradził. – Oparłam
oschło.
- Jezu, tak mi przykro. – Po
chwili Kama mnie przytuliła.
- Pomożesz mi się ogarnąć? Za
godzinę mam być w domu.
- Jasne. – Uśmiechnęła się lekko
i zaprowadziła mnie do łazienki.
Tam umyłam twarz, uczesałam się,
pozbyłam reszty piasku, pomalowałam i wyglądałam jak nowa, tylko miałam jeszcze
trochę oczy opuchnięte od płaczu, ale to powinno niedługo zejść.
- Dzięki, jesteś naprawdę
najlepszą przyjaciółką. – wyznałam.
- Nie ma za co.
- Idź już, bo się spóźnisz do
domu.
- Jasne, paaa
- Do zobaczenia.
Nałożyłam buty i poszłam na
chatę. Kiedy wchodziłam do przedpokoju nie dałam nic po sobie poznać. Zawołałam
tylko:
- Już jestem.
- To dobrze – odkrzyknęła matka,
po chwili dodała jeszcze – ja teraz wychodzę z tatą do sklepu, brat będzie za
godzinę.
- Ok. – odpowiedziałam
Od razu weszłam na piętro do
swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam znowu płakać. Włączyłam
muzykę. Miałam strasznego doła. Przeglądnęłam utwory i natrafiłam na piosenkę
Piha – „Nigdy już nie wróci”. Wszystko zaczęło mi się przypominać. Przy
początku piosenki jeszcze bardziej się rozżaliłam:
„Czwarta nad ranem, oczy nie wyspane,
Nie mogę zasnąć za oknem płacze deszcz,
To do Ciebie, wiesz? Czy mnie pamiętasz?
To najszczerszy tekst, piszę go od serca.
Samotność jak gorączka nocą dopada,
Sam na sam z bezsennością bez skutku się zmagam.
Myślę o Tobie i jakoś nie mogę
przestać,
Cały mój świat w Twojej osobie by
się streszczał”.
Nie mogłam już tak dalej,
podeszłam do półki. Wyciągnęłam spod sterty książek, mały przedmiot – to była
żyletka. Przez chwilę na nią patrzałam. Z jednej strony nie chciałam tego robić,
ale drugiej coś mnie do tego popychało. Usiadłam na krzesło, położyłam rękę na
biurko, zrobiłam pierwszą kreskę po boku. Z rany zaczęła się sączyć krew, ale
nie chciałam tego powstrzymać. Po drugim cięciu zrobiło mi się lepiej,
odłożyłam żyletkę. Czułam ciepłą stróżkę krwi cieknącej po ręce i lekki ból.
Spojrzałam na zegarek, obok niego stało zdjęcie w ramce, nasze zdjęcie.
Zrzuciłam je z biurka. Nie mogłam na nie patrzeć. Poszłam do toalety. Włożyłam
rękę do zlewu i odkręciłam kran. Rana zapiekła, ale jakoś nie specjalnie się
tym przejęłam. Zmyłam krew. Po chwili popatrzałam w lustro. Byłam cała
rozmazana. Napuściłam sobie wody do wanny. Rozebrałam się i zanurzyłam. Było mi
o wiele lepiej. Gdy się ubrałam w piżamę i zeszłam na dół, brat już siedział
przed telewizorem. Spojrzałam na niego. Kiedy on popatrzał w moja stronę,
opuściłam rękawy w piżamie, by nie zobaczył ran.
- Co jest? – spytał.
- Nic, a co ma być? – odparłam.
- Widziałem się dzisiaj z
Jake’iem.
- No i co z tego? – Mike zaczynał
mnie już powoli wkurzać.
- No nic, tylko powiedział, że z
nim zerwałaś.
- To nie twoja sprawa.
- Spokojnie, nie tak ostro.
- To po co się wtrącasz?
- Nic się nie wtrącam, sam mi się
zaczął żalić.
- Ta jasne, zgrywał wielce
poszkodowanego.
- Może … Nie wnikam.
- No i dobrze.
Poszłam do kuchni. Wyciągnęłam z
lodówki mleko, a z szafki płatki i miskę. Zrobiłam sobie kolacje i poszłam do
salonu. Gdy usiadłam na sofie, Mike zapytał:
- W sobotę rodzice idą na imprezę
do znajomych?
- Chyba tak, ale nie wiem dokładnie.
- Aha, aaa wrócą stamtąd
pojutrze, czy w ten sam dzień?
- Nie wiemm, po co się mnie
pytasz?
- Aaa nic … Nie ważne …
- Właśnie, że ważne … No mów!
- No, bo Erik zapraszał mnie na
imprezę.
- I co z tego?
- No chcę na nią pójść, ale
rodzice mi nie pozwolą, nie wydasz mnie?
- Nie, spoko.
- Dzięki
- A zresztą ja tez sobie wyjdę.
- Tyyy? Gdzie?
- To, że mam 15 lat, to nie
znaczy, że nie potrafię się bawić, jestem tylko o 1 rok od ciebie młodsza.
- No wiem, ale ty to zawsze taka
jesteś, że słuchasz się rodziców i w ogóle. Taka grzeczna dziewczynka.
- Wcale nie, zobaczymy.
- Tylko się nie upij, bo nie chcę
mieć problemów.
- Ja? Chyba tyy!
- No widzisz? Ty byś nie tknęła
alkoholu i tym się różnimy.
- Nie jestem gorsza od ciebie.
- No noo.
- Dobra, idę z tobą do Erika.
- No chyba niee!! Nie jestem
niańką!!
- Nie to nie, ale ty też nie
pójdziesz!
- Szantażystka!
- Dalej jestem grzeczną
dziewczynką?
- Takk, szantaż ci nie pomoże.
- Ale ty nie pójdziesz na
imprezę.
- Dobra niech ci będzie, ale ani słowa
rodzicom, bo jeszcze bardziej zgarnę.
- Ok., miło mi się z tobą robi
interesy.
- Haha, ale jesteś zabawna.
- No widzisz jaką masz fajną
siostrę?
- Bardzo …
- To ja już sobie idę na górę.
- A idź i nie wracaj.
Poszłam do pokoju, położyłam się
na łóżko i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak? Podoba wam się? Mam nadzieję, że tak. Proszę skomentujcie ten post, bo nie wiem czy to wam przypadło do gustu. Jeśli tak, to wkrótce dodam następny rozdział. Więc piszcie ...
Paaaa ;*
ładnie piszesz. podobają mi się porównania na początku. można się wczuć w sytuację bohaterki :)
OdpowiedzUsuńładnie piszesz.
OdpowiedzUsuńna wstępie powiedziałam krótką, ale prawdziwą prawdę. nie, nie daję tu komentarzu po to, aby dostać te gwiazdki. komentuję, bo naprawdę mi się podoba. przeczytałam go - całe. i wiem co ta dziewczyna czuje, doskonale o tym wiem. nawet.. mogę powiedzieć, że miałam, że tak samo. dobrze dobrałaś te porównania, dialog i wgl. aż miło się czyta. do czytania zachęca też ta jak ja to ujmę tzw. "reklama". zawiera krótkie teksty + obrazki i to dodaje samej satysfakcji, że opowiadanie może być ciekawę. i powiem Ci, że jest. powodzenia i gratuluję.
PS.: na gliterach napiszę Ci więcej w priv.
Zapowiada się świetnie! Masz talent, powodzenia w dalszym pisaniu! ;*
OdpowiedzUsuńKurde, bardzo fajny rozdział. :). Podoba mi się ^^. Bardzo ciekawy i oceniam go szczerze, ponieważ przeczytałam cały. :). Masz talent.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPoczątek był świetny, ale potem trochę się posypało. Jeśli mogę dać Ci radę - spróbuj wczuć się w te dialogi bardziej. Nie wyrzucaj tylko z siebie myśli jak najszybciej,ale przemyśl każde słowo. Możesz też czasem wpleść po dialogu wtrącenia takie jak: "- powiedziała ze spokojem.", "-odparła wesoło." itp :). I ten dłuuuuugi dialog na końcu.. Mogłabyś go albo skrócić, albo właśnie wpleść pomiędzy niego jakieś opisy ;). A w takie sytuacje jak właśnie to cięcie żyletką czy coś mogłabyś bardziej się wczuć, użyć wyobraźni, przenośni itp. I jedna rada do tych dialogów - nie pisz jak w mowie potocznej ;). Ale ogólnie to świetnie! ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl