niedziela, 6 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 2.

Drugi rozdział jest dość długi, ale myślę, że jakoś sobie z nim poradzicie. Życzę miłego czytania.

-----------------------------------------

Gdy się obudziłam, było już dobrze po 11. Szybko wstałam, ubrałam kapcie i poszłam do łazienki. Tam się umyłam i ubrałam. Kiedy ściągnęłam piżamę, popatrzałam na świeże rany. Włożyłam na siebie sukienkę i zeszłam na dół. Z salonu dobiegły mnie niewyraźne odgłosy mojego barta i kogoś jeszcze:
- Słuchaj staryy, tak to bywa.
- No ale ja … aa mam dość … Będzie mnie szantażować … - Usłyszałam tylko niektóre słowa mojego brata.
- No spoko nie przejmuj się, też wiem co to znaczy.
- To mogę ją zabrać?
- Noo ok., ona nie jest wcale taka zła.
- Jasneee. Nie wiesz co mówisz.
W pewnej chwili się wkurzyłam, że brat mnie obgaduje, ale z drugiej strony już wiedziałam kto u niego był.
Weszłam do pokoju.
- O cześć Nicole.
- Hej Erik.
- Słyszałem, że do mnie wpadasz dzisiaj? Zapraszam.
- Dzięki, ale chyba jednak nie skorzystam. – Sama nie wiedziałam co sobie chciałam dzięki temu udowodnić.
- Czemu?
- Nie mówiłam tego poważnie o tej imprezie.
- Wpadaj, będzie spoko.
- Jak nie chce to nie musi iść. – odezwał się Mike.
- No dobra, to ja już spadam, siema – Powiedział Erik.
- No siemano – odpowiedział Mike.
- Mam nadzieję, że przyjdziesz Nicole.
- Wątpię. – zarumieniłam się, a brat to oczywiście zauważył, tuż po wyjściu kolegi zaczął mi złośliwie dogryzać.
- No, no, no, to ja już wiem dlaczego chciałaś iść na tą imprezę.
- No coo? Chciałam ci udowodnić, że nie jestem małą dziewczynką i potrafię o siebie zadbać i  również złamać reguły, ale jednak pomyślałam, że nie będę ci psuć wieczoru.
- Taaa, a tu nie chodzi przypadkiem o Erika?
- Coo? No chyba nie!
- Dobra, dobra niech ci będzie. Ale to nie jest trochę dziwne, że zrywasz z chłopakiem i już startujesz do następnego? – tym zdaniem sprowokował mnie i po chwili wybuchłam.
- Coo?! Uważasz, że ja jestem jakąś pierwszą lepszą?! Coś cię chyba boli! Do nikogo nie startuję! Chciałam się trochę zabawić, pozbyć problemów, zapomnieć o Jake’u, ale nie szukać nowego chłopaka! Nawet nie wiesz jak ten głupi idiota mnie potraktował!
- No dobra, spokojnie, przecież żartuje sobie.
- Gdzie są w ogóle rodzice?
- Pojechali.
- Na imprezę?
- Nie do babki, a do ciotki będą jechać o 17, więc o 18:30 idzię do Erika.
- Dobra, ja wychodzę.
Zdenerwowana poszłam w stronę drzwi wyjściowych. Wzięłam tylko swoją torebkę i wyszłam z domu. Na dworze było pięknie. Na niebie nie było żadnej chmurki, a słońce oślepiało mnie swym blaskiem. Wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne i nałożyłam je. Postanowiłam przejść się do parku. Przechadzałam się jedną z alei, gdy ujrzałam ławkę. Tą ławkę, na której go poznałam. Tą ławkę, na której z nim siedziałam. Tą ławkę, na której wyryliśmy swoje inicjały. Tyle wspomnień … Tyle cierpień … Dlaczego ja właśnie musiałam się w nim zakochać? Nie mógł kto inny? Często zadaję sobie takie pytania. Usiadłam na ławce. Pomyślałam o Eriku, czy naprawdę mnie zaprosił? A może powiedział to tylko, że bart mu kazał? Co on w ogóle sobie o mnie myślał? Pewnie to co Mike! Wcale nie chce mi się iść na tą imprezę, obiecałam rodzicom, że będę pilnować brata, ale jednak zrezygnuję. Udawałabym, że jestem inna, a tak naprawdę znowu byłabym grzeczną dziewczynką, która się słucha swoich rodziców i robi to co oni chcą. Życie jest żałosne. Nie dziwię się, że Jake znalazł sobie nową dziewczynę, skora ja jestem taką niedorajdą. To jakiś koszmar. Co ja sobie myślałam? Że chociaż raz mogę się poczuć szczęśliwa? Co za brednie! Usłyszałam z dala jakiś odgłos. Spojrzałam w lewą stronę. Z daleka widziałam niewyraźny kształt męskiej sylwetki, która zbliżała się w moją stronę. Obróciłam się w prawo. Nagle usłyszałam za sobą znajomy głos.
- O Nicole! Wszędzie cię szukałem. – mówił to Jake.
- Co chcesz?
- Chciałbym cię przeprosić.
- Trzeba było najpierw użyć tej tępej łepetyny, a nie teraz po fakcie!
- Przykro mi bardzo, wiem że cię skrzywdziłem, ale nie zrobiłem tego specjalnie.
- No pewnie, jesteś niewinny! Przecież nie zdradzałeś mnie specjalnie, to tylko dziewczyna rzuciła ci się w ramiona!
- To nie tak! Jaaa … tylko … yhhh … Nie wiem co powiedzieć.
- Może najlepiej prawdę?
- Nie uwierzyłabyś mi.
- No zobaczymy. Wysil się …
- Bo ta dziewczyna to moja była i …
- No super! Zdradzasz mnie za plecami ze swoją eks!
- Nieee! To nie tak! Poczekaj! Daj mi się wytłumaczyć, a potem się drzyj!
- No dobra, dawaj.
- Byłem wtedy w parku, bo mieliśmy tam się spotkać na tej naszej ławce i czekałem jakiś czas na ciebie, gdy przyszła Marion. Powiedziałem jej żeby spadała, ale ona nie chciała  słuchać, zaczęła mnie szantażować, że skoro jej nie chcę to ona się zemści na mnie i na tobie! Ja mówiłem, że mam to gdzieś i że tylko ciebie kocham! A ona w pewnej chwili rzuciła się na mnie i nawet nie zdążyłem jej odepchnąć, bo sama odskoczyła. Pomachała mi tylko ręką i powiedziała, że dokonała zemsty! Na początku nie wiedziałem o co jej chodzi, ale potem zobaczyłem ciebie za krzakami i wszystko zrozumiałem. Tak mi przykro z tego powodu.
- I ja mam ci wierzyć? Wymyśliłeś tą bajkę na poczekaniu a ja mam ci od razu wybaczyć i powiedzieć, że nic się nie stało? Że to nie twoja wina?!
- No nie, ale to prawda! Wiedziałem, że tak będzie!
- Skoro wiedziałeś, to po co się z nią obściskiwałeś?
- Dobrze wiesz, że wcale tak nie było!
- Dobra, skończ już! Nie chcę tego więcej słuchać!
- Dobrze, ale przemyśl to!
I znowu zostałam sama. Nie wiedziałam co zrobić! Czy mu zaufać? Ale to tak boli! Ta rana w sercu! Ale przecież widziałam ich! A może nie do końca? Sama nie wiem. A już myślałam, że o nim zapomniałam! Że wybiłam sobie go z pamięci! To jego wina! To wszystko przez niego! Co mam począć? Chyba zaraz się rozpłaczę. Nie mam już siły, ani nerwów na to wszystko. Jeszcze dzisiaj muszę pilnować brata debila. A co jeśli bym poszła na tą imprezę i on też tam by był? Co wtedy? Wiem! Pokażę mu, że już go nie potrzebuję i jestem niezależna!
Siedziałam tak jeszcze przez dłuższy czas. Spojrzałam na zegarek. O matko! Jest już tak późno! Prawie 15! Dobrze, że rodziców nie ma w domu, a może już są? Pora wracać. Wstałam z ławki i poszłam w kierunku domu. Kiedy weszłam do środka, jak na moje super szczęście rodzice już byli.
- Gdzie byłaś? – spytał ojciec.
- Oj tato, poszłam na chwilę do Kamili.
- O 17 jedziemy do ciotki. Macie z Mike’iem siedzieć w domu. Może akurat ty będziesz siedzieć, ale masz pilnować brata.
- Jasneee, tak jak zawsze. Ja mam pilnować, żeby nie wpadł w kłopoty.
- Nooo właśnie. Moja córcia. – po tych słowach ojciec mnie przytulił.
- Dobra, to ja idę do pokoju.
Wyrwałam się z uścisku taty i popędziłam na górę. Nie wiedziałam co mam zrobić. Może lepiej byłoby gdybym została w domu. Bynajmniej nikt by mnie nie obgadywał, a tak to zaraz będzie, że się niepotrzebnie wpraszam i w ogóle, ale znowu obiecałam rodzicom, że będę mieć brata na oku, jak znowu przyjdzie napity do domu, to będę miała przejebane, bo miałam go pilnować, a go kryłam. Co mam zrobić? Już wiem! Później przyjdę go sprawdzić. Pójdę mu to oznajmić. Weszłam do jego pokoju.
- No czego chcesz?
- Nie będę z tobą szła na imprezę.
- Naprawdę? Jasneee …
- No nie pójdę. Nie będę cię pilnować i wpieprzać się w twoje życie.
- Dzięki. Ale rodzicom nic nie powiesz?
- Nie, jeśli będziesz o 24:00 w domu.
- Co ja nie mam przecież 12 lat!
- Aleee masz dużo lat! Aż 16! Ja mogę być zawsze maksymalnie do 23:00.
- No to co? Ale ty jesteś młodsza o rok, no i dzisiaj nie będzie rodziców.
- Dobraa, niech ci będzie. Ale nie siedź do rana.
- Będę gdzieś o 1:00 – 2:00
 - Dobra. 
Ktoś zadzwonił do drzwi. Pobiegłam na dół otworzyć. Był to Erik.
- Hej.
- Siema, wpadłem tylko na chwile do Mike’a.
- Okej, wejdź.
Wszedł, rozebrał się i zaprowadziłam go na górę.
- To o której do mnie przyjdziecie? – spytał Erik, jak szliśmy po schodach.
- Ja nie idę. Miałam tylko przypilnować brata, ale pomyślałam, że nie będę się wpieprzać w jego życie.
- Coo? Wcale nigdzie się nie wpieprzasz. Dawaj …
- Nie świruj i tak nie przyjdę.
- No chodź fajnie będzie.
- A przestań. Tylko mogę cię o coś poprosić?
- Pewnie, a co?
- Pilnuj Mike’a. Bo jak się za bardzo nawali to ja będę mieć przejebane.
- Jasne.
Weszliśmy do pokoju mojego brata.
- Masz gościa. – odezwałam się do niego.
- Ooo siema Erik!
- No hej. 
Zamknęłam drzwi od jego pokoju i już miałam iść gdy pomyślałam, że podsłucham po co przyszedł Erik.
- A o czymś zapomniałeś, że znowu przychodzisz?
- A no mam sprawę.
- Tyyy właśnieee! Wiesz, że moja siostra nie idzie. No to zabalujemy! Hehe, ale będzie zajebiście!
- A tam gadasz, samą ją zostawisz? To może weź już ją ze sobą? Jeszcze potem się okaże, że nas wyroluje i będziemy mieli przejebane człowieku.
- A przestań, zawołam do niej Kamilę. Ona nic nie powie rodzicom.  
- Aaa to spoko, ale będzie jazda.
Nie chciałam już słyszeć nic więcej, poszłam do swojego pokoju.
Wiedziałam, że nikt mnie tam nie chcę! Erik bał się tylko o swoją dupę. A tak mnie zapraszał i w ogóle. Mam już tego dość. Przypomniał mi się Jake dzisiaj w parku. Co ja mam w końcu zrobić? Czy wrócić do niego? Ale to tak cholernie boli, ta zdrada. Jak go poznałam to też się uganiał za dziewczynami. Pewnie znowu by mnie zdradził. On taki już po prostu jest! Tyle emocji się we mnie gotowało. Znowu wyciągnęłam żyletkę. Chciałam się tego wszystkiego pozbyć. Zrobiłam nią trzy pociągnięcia na nodze niedaleko kostki, żeby rodzice nie zauważyli. Krew znowu zaczęła się sączyć. Odprężyłam się, rana trochę zapiekła. Kropla krwi spadła na podłogę, więc wyjęłam z szuflady chusteczki i ją powycierałam. Jedną chusteczkę przyłożyłam do ran. Popatrzałam na zegarek, była już 16:00. Rodzice szykowali się do wyjścia. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Trochę się wystraszyłam, że zaraz ktoś wejdzie i zobaczy żyletkę, więc ją najpierw schowałam, a potem odebrałam.
- Halo – powiedziałam
- No siema, idziesz dzisiaj z nami na imprezę? – spytał Mat, czyli mój kolega z klasy.
- Nie wiem, chyba nie. – rana zapiekła, a krew nadal leciała.
- Czemu? Dawaj, rama będzie.
- Czy ja wiem … A gdzie będziecie szli? – spytałam, po co to nie musiałam się pytać, bo to akurat było wiadome, że dzisiaj sobota i wszyscy piją.
- No dawaj, rzadko z nami nie chodzisz, a jak już jesteś, to siedzisz i nawet się nie bawisz. Chyba zrobimy ognisko na plaży. Dawaj zabawisz się.
- Nie chodzę z wami, bo ja nie piję.
- A tam gadasz. To chociaż dotrzymaj nam towarzystwa. Zrób to dla mnie. Będzie mało osób, bo wszyscy idą na tą bibę do Erika, a my nie chcemy do niego iść. Pewnie będzie sztywno i w ogóle.
- No dobra przyjdę. A kto jeszcze będzie? – poddałam się.
- Rick, Chris, Kamila, Filip, Zoey, Dawid. Może jeszcze się kogoś skołuje.
- Kamila też będzie? Nawet o tym nie wiedziałam.
- A noo będzie. Zresztą to ona chciała najbardziej, żebyś przyszła.
- Ahaa okej, to powiedz jej, że przyjdę. Albo nie ja zaraz do niej zadzwonię.
- Spoko, to na razie.
- Pa.
Rozłączyłam się. Czy to na pewno dobry pomysł? A co z Mike’iem? Nie wiem … Ale muszę się chociaż raz zabawić w swoim nędznym życiu. Pójdę tam. Ale najpierw trzeba zadzwonić do Kamili, to ona mnie w to wszystko wrobiła. Znalazłam jej numer w telefonie i się połączyłam.
- Halo
- Noo Kamila co ty wymyśliłaś?
- Co już na mnie naskakujesz? O co ci chodzi?
- Dobrze wiesz o co. Debilu głupi. Haha … Nie udawaj, że nie wiesz o imprezie na którą sama idziesz.
- A tam gadasz. No a ty pewnie idziesz ze mną. Więc przyjdę po ciebie o 19:00, ale teraz muszę kończyć, papa.
- Czekajjj … Ejj noooo Kama … Debilu nie rozłączaj się …
Noooo super, rozłączyła się. Specjalnie to zrobiła. Wiedziała, że się zdenerwuję i dlatego to zrobiła. W sumie z jednej strony się jej nie dziwię. Lepiej pójdę się przyszykować, a nie marudzę. Pomalowałam się, ułożyłam włosy i założyłam na siebie niebieską sukienkę i wzięłam do niej czarną torebkę. Miałam nadzieję, że innym się spodobam. Zawsze to jakaś odmiana po tym wszystkim. Po jakieś chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Starłam resztkę krwi z nogi i pobiegłam otworzyć.
- Uuuu Nicole, ale się odpicowałaś. Ślicznie wyglądasz.
- Hehehe, dzięki.
- Idziemy?
- No możemy, tylko poczekaj założę buty i zamknę dom. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak podobał się? Zapraszam do komentowania, jest mi bardzo miło, jak doceniacie moją pracę. Dziękuję wszystkim za przeczytanie. Do zobaczenia ;D 

6 komentarzy:

  1. hehe. genialne. opisane uczuciowo i o życiu prawdziwej nastolatki. heh. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ;* ten 2-gi rozdział Ci się udał, naprawdę. niezły tak jak ten pierwszy. moje gratulację co do pisania kochaniutka. < 3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie piszesz, podoba mi się :) Ciekawe co wydarzy się na tej imprezie :P Mogłabyś poinformować mnie o kolejnym rozdziale? http://maja-i-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie,prosto napisane ;) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam jednym tchem. bardzo fajnie piszesz. Widzę, że mamy podobny motyw pod opowiadanie ( dziewczyna, która ma problemy) ale różniące się wątki ;D
    Ok, wracam do opowiadania. Wszystko jest genialne Ciekawe dialogi, opisujesz szczegółowo jej uczucia, urywasz rozdziały w tak ciekawych momentach by zachęcić czytelników do dalszego czytania, bohaterowie, których przedstawiasz mają wiele emocji i zmuszają do refleksji.

    Będę odwiedzać bloga, bo szczerze zainteresowało mnie to opowiadanie. Napisz jak będzie kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taką opinię, będę się starać pisać to jak najbardziej ciekawie i szczegółowo :D jeśli jutro skończę trzeci rozdział, to go dodam :D

      Usuń
  5. Te wulgaryzmy trochę psują opowiadanie, bo są w trochę nieodpowiednich momentach wtrącone ;). I ten problem, o którym pisałam pod 1 rozdziałem - staraj się nie pisać tak potocznie tych dialogów :). Ale pomysł masz dobry :)

    Pozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl

    OdpowiedzUsuń