-----------------------------------------
Gdy się obudziłam, było już
dobrze po 11. Szybko wstałam, ubrałam kapcie i poszłam do łazienki. Tam się
umyłam i ubrałam. Kiedy ściągnęłam piżamę, popatrzałam na świeże rany. Włożyłam
na siebie sukienkę i zeszłam na dół. Z salonu dobiegły mnie niewyraźne odgłosy
mojego barta i kogoś jeszcze:
- Słuchaj staryy, tak to bywa.
- No ale ja … aa mam dość …
Będzie mnie szantażować … - Usłyszałam tylko niektóre słowa mojego brata.
- No spoko nie przejmuj się, też
wiem co to znaczy.
- To mogę ją zabrać?
- Noo ok., ona nie jest wcale
taka zła.
- Jasneee. Nie wiesz co mówisz.
W pewnej chwili się wkurzyłam, że
brat mnie obgaduje, ale z drugiej strony już wiedziałam kto u niego był.
Weszłam do pokoju.
- O cześć Nicole.
- Hej Erik.
- Słyszałem, że do mnie wpadasz
dzisiaj? Zapraszam.
- Dzięki, ale chyba jednak nie
skorzystam. – Sama nie wiedziałam co sobie chciałam dzięki temu udowodnić.
- Czemu?
- Nie mówiłam tego poważnie o tej
imprezie.
- Wpadaj, będzie spoko.
- Jak nie chce to nie musi iść. –
odezwał się Mike.
- No dobra, to ja już spadam,
siema – Powiedział Erik.
- No siemano – odpowiedział Mike.
- Mam nadzieję, że przyjdziesz
Nicole.
- Wątpię. – zarumieniłam się, a
brat to oczywiście zauważył, tuż po wyjściu kolegi zaczął mi złośliwie
dogryzać.
- No, no, no, to ja już wiem
dlaczego chciałaś iść na tą imprezę.
- No coo? Chciałam ci udowodnić,
że nie jestem małą dziewczynką i potrafię o siebie zadbać i również złamać reguły, ale jednak pomyślałam,
że nie będę ci psuć wieczoru.
- Taaa, a tu nie chodzi
przypadkiem o Erika?
- Coo? No chyba nie!
- Dobra, dobra niech ci będzie.
Ale to nie jest trochę dziwne, że zrywasz z chłopakiem i już startujesz do
następnego? – tym zdaniem sprowokował mnie i po chwili wybuchłam.
- Coo?! Uważasz, że ja jestem
jakąś pierwszą lepszą?! Coś cię chyba boli! Do nikogo nie startuję! Chciałam
się trochę zabawić, pozbyć problemów, zapomnieć o Jake’u, ale nie szukać nowego
chłopaka! Nawet nie wiesz jak ten głupi idiota mnie potraktował!
- No dobra, spokojnie, przecież
żartuje sobie.
- Gdzie są w ogóle rodzice?
- Pojechali.
- Na imprezę?
- Nie do babki, a do ciotki będą
jechać o 17, więc o 18:30 idzię do Erika.
- Dobra, ja wychodzę.
Zdenerwowana poszłam w stronę
drzwi wyjściowych. Wzięłam tylko swoją torebkę i wyszłam z domu. Na dworze było
pięknie. Na niebie nie było żadnej chmurki, a słońce oślepiało mnie swym
blaskiem. Wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne i nałożyłam je.
Postanowiłam przejść się do parku. Przechadzałam się jedną z alei, gdy ujrzałam
ławkę. Tą ławkę, na której go poznałam. Tą ławkę, na której z nim siedziałam.
Tą ławkę, na której wyryliśmy swoje inicjały. Tyle wspomnień … Tyle cierpień …
Dlaczego ja właśnie musiałam się w nim zakochać? Nie mógł kto inny? Często
zadaję sobie takie pytania. Usiadłam na ławce. Pomyślałam o Eriku, czy naprawdę
mnie zaprosił? A może powiedział to tylko, że bart mu kazał? Co on w ogóle
sobie o mnie myślał? Pewnie to co Mike! Wcale nie chce mi się iść na tą
imprezę, obiecałam rodzicom, że będę pilnować brata, ale jednak zrezygnuję.
Udawałabym, że jestem inna, a tak naprawdę znowu byłabym grzeczną dziewczynką,
która się słucha swoich rodziców i robi to co oni chcą. Życie jest żałosne. Nie
dziwię się, że Jake znalazł sobie nową dziewczynę, skora ja jestem taką
niedorajdą. To jakiś koszmar. Co ja sobie myślałam? Że chociaż raz mogę się
poczuć szczęśliwa? Co za brednie! Usłyszałam z dala jakiś odgłos. Spojrzałam w
lewą stronę. Z daleka widziałam niewyraźny kształt męskiej sylwetki, która
zbliżała się w moją stronę. Obróciłam się w prawo. Nagle usłyszałam za sobą
znajomy głos.
- O Nicole! Wszędzie cię
szukałem. – mówił to Jake.
- Co chcesz?
- Chciałbym cię przeprosić.
- Trzeba było najpierw użyć tej
tępej łepetyny, a nie teraz po fakcie!
- Przykro mi bardzo, wiem że cię
skrzywdziłem, ale nie zrobiłem tego specjalnie.
- No pewnie, jesteś niewinny!
Przecież nie zdradzałeś mnie specjalnie, to tylko dziewczyna rzuciła ci się w
ramiona!
- To nie tak! Jaaa … tylko … yhhh
… Nie wiem co powiedzieć.
- Może najlepiej prawdę?
- Nie uwierzyłabyś mi.
- No zobaczymy. Wysil się …
- Bo ta dziewczyna to moja była i
…
- No super! Zdradzasz mnie za
plecami ze swoją eks!
- Nieee! To nie tak! Poczekaj!
Daj mi się wytłumaczyć, a potem się drzyj!
- No dobra, dawaj.
- Byłem wtedy w parku, bo
mieliśmy tam się spotkać na tej naszej ławce i czekałem jakiś czas na ciebie,
gdy przyszła Marion. Powiedziałem jej żeby spadała, ale ona nie chciała słuchać, zaczęła mnie szantażować, że skoro
jej nie chcę to ona się zemści na mnie i na tobie! Ja mówiłem, że mam to gdzieś
i że tylko ciebie kocham! A ona w pewnej chwili rzuciła się na mnie i nawet nie
zdążyłem jej odepchnąć, bo sama odskoczyła. Pomachała mi tylko ręką i
powiedziała, że dokonała zemsty! Na początku nie wiedziałem o co jej chodzi,
ale potem zobaczyłem ciebie za krzakami i wszystko zrozumiałem. Tak mi przykro
z tego powodu.
- I ja mam ci wierzyć? Wymyśliłeś
tą bajkę na poczekaniu a ja mam ci od razu wybaczyć i powiedzieć, że nic się
nie stało? Że to nie twoja wina?!
- No nie, ale to prawda!
Wiedziałem, że tak będzie!
- Skoro wiedziałeś, to po co się
z nią obściskiwałeś?
- Dobrze wiesz, że wcale tak nie
było!
- Dobra, skończ już! Nie chcę
tego więcej słuchać!
- Dobrze, ale przemyśl to!
I znowu zostałam sama. Nie
wiedziałam co zrobić! Czy mu zaufać? Ale to tak boli! Ta rana w sercu! Ale
przecież widziałam ich! A może nie do końca? Sama nie wiem. A już myślałam, że
o nim zapomniałam! Że wybiłam sobie go z pamięci! To jego wina! To wszystko przez
niego! Co mam począć? Chyba zaraz się rozpłaczę. Nie mam już siły, ani nerwów
na to wszystko. Jeszcze dzisiaj muszę pilnować brata debila. A co jeśli bym
poszła na tą imprezę i on też tam by był? Co wtedy? Wiem! Pokażę mu, że już go
nie potrzebuję i jestem niezależna!
Siedziałam tak jeszcze przez
dłuższy czas. Spojrzałam na zegarek. O matko! Jest już tak późno! Prawie 15!
Dobrze, że rodziców nie ma w domu, a może już są? Pora wracać. Wstałam z ławki
i poszłam w kierunku domu. Kiedy weszłam do środka, jak na moje super szczęście
rodzice już byli.
- Gdzie byłaś? – spytał ojciec.
- Oj tato, poszłam na chwilę do
Kamili.
- O 17 jedziemy do ciotki. Macie
z Mike’iem siedzieć w domu. Może akurat ty będziesz siedzieć, ale masz pilnować
brata.
- Jasneee, tak jak zawsze. Ja mam
pilnować, żeby nie wpadł w kłopoty.
- Nooo właśnie. Moja córcia. – po
tych słowach ojciec mnie przytulił.
- Dobra, to ja idę do pokoju.
Wyrwałam się z uścisku taty i
popędziłam na górę. Nie wiedziałam co mam zrobić. Może lepiej byłoby gdybym
została w domu. Bynajmniej nikt by mnie nie obgadywał, a tak to zaraz będzie,
że się niepotrzebnie wpraszam i w ogóle, ale znowu obiecałam rodzicom, że będę
mieć brata na oku, jak znowu przyjdzie napity do domu, to będę miała
przejebane, bo miałam go pilnować, a go kryłam. Co mam zrobić? Już wiem!
Później przyjdę go sprawdzić. Pójdę mu to oznajmić. Weszłam do jego pokoju.
- No czego chcesz?
- Nie będę z tobą szła na
imprezę.
- Naprawdę? Jasneee …
- No nie pójdę. Nie będę cię
pilnować i wpieprzać się w twoje życie.
- Dzięki. Ale rodzicom nic nie
powiesz?
- Nie, jeśli będziesz o 24:00 w
domu.
- Co ja nie mam przecież 12 lat!
- Aleee masz dużo lat! Aż 16! Ja
mogę być zawsze maksymalnie do 23:00.
- No to co? Ale ty jesteś młodsza
o rok, no i dzisiaj nie będzie rodziców.
- Dobraa, niech ci będzie. Ale
nie siedź do rana.
- Będę gdzieś o 1:00 – 2:00
- Dobra.
Ktoś zadzwonił do drzwi.
Pobiegłam na dół otworzyć. Był to Erik.
- Hej.
- Siema, wpadłem tylko na chwile
do Mike’a.
- Okej, wejdź.
Wszedł, rozebrał się i
zaprowadziłam go na górę.
- To o której do mnie
przyjdziecie? – spytał Erik, jak szliśmy po schodach.
- Ja nie idę. Miałam tylko
przypilnować brata, ale pomyślałam, że nie będę się wpieprzać w jego życie.
- Coo? Wcale nigdzie się nie
wpieprzasz. Dawaj …
- Nie świruj i tak nie przyjdę.
- No chodź fajnie będzie.
- A przestań. Tylko mogę cię o
coś poprosić?
- Pewnie, a co?
- Pilnuj Mike’a. Bo jak się za
bardzo nawali to ja będę mieć przejebane.
- Jasne.
Weszliśmy do pokoju mojego brata.
- Masz gościa. – odezwałam się do
niego.
- Ooo siema Erik!
- No hej.
Zamknęłam drzwi od jego pokoju i
już miałam iść gdy pomyślałam, że podsłucham po co przyszedł Erik.
- A o czymś zapomniałeś, że znowu
przychodzisz?
- A no mam sprawę.
- Tyyy właśnieee! Wiesz, że moja
siostra nie idzie. No to zabalujemy! Hehe, ale będzie zajebiście!
- A tam gadasz, samą ją zostawisz?
To może weź już ją ze sobą? Jeszcze potem się okaże, że nas wyroluje i będziemy
mieli przejebane człowieku.
- A przestań, zawołam do niej
Kamilę. Ona nic nie powie rodzicom.
- Aaa to spoko, ale będzie jazda.
Nie chciałam już słyszeć nic
więcej, poszłam do swojego pokoju.
Wiedziałam, że nikt mnie tam nie
chcę! Erik bał się tylko o swoją dupę. A tak mnie zapraszał i w ogóle. Mam już
tego dość. Przypomniał mi się Jake dzisiaj w parku. Co ja mam w końcu zrobić?
Czy wrócić do niego? Ale to tak cholernie boli, ta zdrada. Jak go poznałam to
też się uganiał za dziewczynami. Pewnie znowu by mnie zdradził. On taki już po
prostu jest! Tyle emocji się we mnie gotowało. Znowu wyciągnęłam żyletkę.
Chciałam się tego wszystkiego pozbyć. Zrobiłam nią trzy pociągnięcia na nodze
niedaleko kostki, żeby rodzice nie zauważyli. Krew znowu zaczęła się sączyć.
Odprężyłam się, rana trochę zapiekła. Kropla krwi spadła na podłogę, więc
wyjęłam z szuflady chusteczki i ją powycierałam. Jedną chusteczkę przyłożyłam
do ran. Popatrzałam na zegarek, była już 16:00. Rodzice szykowali się do
wyjścia. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Trochę się wystraszyłam, że zaraz
ktoś wejdzie i zobaczy żyletkę, więc ją najpierw schowałam, a potem odebrałam.
- Halo – powiedziałam
- No siema, idziesz dzisiaj z
nami na imprezę? – spytał Mat, czyli mój kolega z klasy.
- Nie wiem, chyba nie. – rana zapiekła,
a krew nadal leciała.
- Czemu? Dawaj, rama będzie.
- Czy ja wiem … A gdzie będziecie
szli? – spytałam, po co to nie musiałam się pytać, bo to akurat było wiadome,
że dzisiaj sobota i wszyscy piją.
- No dawaj, rzadko z nami nie
chodzisz, a jak już jesteś, to siedzisz i nawet się nie bawisz. Chyba zrobimy
ognisko na plaży. Dawaj zabawisz się.
- Nie chodzę z wami, bo ja nie
piję.
- A tam gadasz. To chociaż
dotrzymaj nam towarzystwa. Zrób to dla mnie. Będzie mało osób, bo wszyscy idą
na tą bibę do Erika, a my nie chcemy do niego iść. Pewnie będzie sztywno i w
ogóle.
- No dobra przyjdę. A kto jeszcze
będzie? – poddałam się.
- Rick, Chris, Kamila, Filip, Zoey, Dawid. Może
jeszcze się kogoś skołuje.
- Kamila też będzie? Nawet o tym
nie wiedziałam.
- A noo będzie. Zresztą to ona
chciała najbardziej, żebyś przyszła.
- Ahaa okej, to powiedz jej, że
przyjdę. Albo nie ja zaraz do niej zadzwonię.
- Spoko, to na razie.
- Pa.
Rozłączyłam się. Czy to na pewno
dobry pomysł? A co z Mike’iem? Nie wiem … Ale muszę się chociaż raz zabawić w
swoim nędznym życiu. Pójdę tam. Ale najpierw trzeba zadzwonić do Kamili, to ona
mnie w to wszystko wrobiła. Znalazłam jej numer w telefonie i się połączyłam.
- Halo
- Noo Kamila co ty wymyśliłaś?
- Co już na mnie naskakujesz? O
co ci chodzi?
- Dobrze wiesz o co. Debilu
głupi. Haha … Nie udawaj, że nie wiesz o imprezie na którą sama idziesz.
- A tam gadasz. No a ty pewnie
idziesz ze mną. Więc przyjdę po ciebie o 19:00, ale teraz muszę kończyć, papa.
- Czekajjj … Ejj noooo Kama …
Debilu nie rozłączaj się …
Noooo super, rozłączyła się.
Specjalnie to zrobiła. Wiedziała, że się zdenerwuję i dlatego to zrobiła. W
sumie z jednej strony się jej nie dziwię. Lepiej pójdę się przyszykować, a nie
marudzę. Pomalowałam się, ułożyłam włosy i założyłam na siebie niebieską
sukienkę i wzięłam do niej czarną torebkę. Miałam nadzieję, że innym się
spodobam. Zawsze to jakaś odmiana po tym wszystkim. Po jakieś chwili zadzwonił
dzwonek do drzwi. Starłam resztkę krwi z nogi i pobiegłam otworzyć.
- Uuuu Nicole, ale się
odpicowałaś. Ślicznie wyglądasz.
- Hehehe, dzięki.
- Idziemy?
- No możemy, tylko poczekaj
założę buty i zamknę dom.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak podobał się? Zapraszam do komentowania, jest mi bardzo miło, jak doceniacie moją pracę. Dziękuję wszystkim za przeczytanie. Do zobaczenia ;D
hehe. genialne. opisane uczuciowo i o życiu prawdziwej nastolatki. heh. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ;* ten 2-gi rozdział Ci się udał, naprawdę. niezły tak jak ten pierwszy. moje gratulację co do pisania kochaniutka. < 3 ;*
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie piszesz, podoba mi się :) Ciekawe co wydarzy się na tej imprezie :P Mogłabyś poinformować mnie o kolejnym rozdziale? http://maja-i-swiat.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńFajnie,prosto napisane ;) Oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam jednym tchem. bardzo fajnie piszesz. Widzę, że mamy podobny motyw pod opowiadanie ( dziewczyna, która ma problemy) ale różniące się wątki ;D
OdpowiedzUsuńOk, wracam do opowiadania. Wszystko jest genialne Ciekawe dialogi, opisujesz szczegółowo jej uczucia, urywasz rozdziały w tak ciekawych momentach by zachęcić czytelników do dalszego czytania, bohaterowie, których przedstawiasz mają wiele emocji i zmuszają do refleksji.
Będę odwiedzać bloga, bo szczerze zainteresowało mnie to opowiadanie. Napisz jak będzie kolejny rozdział ;)
Bardzo dziękuję za taką opinię, będę się starać pisać to jak najbardziej ciekawie i szczegółowo :D jeśli jutro skończę trzeci rozdział, to go dodam :D
UsuńTe wulgaryzmy trochę psują opowiadanie, bo są w trochę nieodpowiednich momentach wtrącone ;). I ten problem, o którym pisałam pod 1 rozdziałem - staraj się nie pisać tak potocznie tych dialogów :). Ale pomysł masz dobry :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl