środa, 9 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 3.

      Poszłyśmy na plażę, ściągnęłam buty i trzymając je w dłoni zaczęłam iść po pisaku.
W oddali usłyszałam już śmiechy i zauważyłam Mata z Filipem. Wyszli nam na powitanie.
- Siema. – odezwali się.
- No hej – odpowiedziałam z Kamilą.
- Ooo Nicole, ładnie dzisiaj wyglądasz.
- Dzięki, Mat.
- Chodźcie, już rozpalamy ognisko. – odezwał się Filip.
- Już idziemy – odpowiedziała Kamila.
Poszłyśmy jeszcze kawałek i już po kilku metrach ujrzałyśmy wyraźnie ognisko i resztę ludzi. Przywitałyśmy się i usiadłyśmy na piasku. Rick przyniósł radio, a Chris zaczynał coś przy nim majstrować. Po jakiś 20 minutach przyszli do nas Dawid i Zoey. Byliśmy już wszyscy w komplecie. Chłopcy wyciągnęli z plecaka wódkę i piwa. Matt dziewczynom zaczął rozdać po piwie, gdy doszedł do mnie spytał :
- Chcesz?
- Nieee, dobrze wiesz, że nie mogę.
- A przestań, twoich starych nie ma w domu, masz luz i jeszcze nie chcesz się zabawić.
- A jeśli przyjadą wcześniej i coś ode mnie wyczują?
- Wątpię, poza tym jedno piwo nic ci nie zaszkodzi, wyluzujesz się bynajmniej.
- No dobra
Mat otworzył butelkę i mi ją podał, a następnie sam wziął swoją, po czym usiadł koło mnie na piasku. Wzięłam łyka, niezbyt mi smakowało, ale nie chciałam wszystkim oznajmiać, że jestem nienormalna, w końcu to nic takiego wypić trochę.
- Co tak się zastanawiasz? Boisz się, że twoi starzy tu wparują? – mówiąc to trochę się zaśmiał.
- Niee, dziwnie mi tak jakoś.
- Czemu?
- Mam złe wspomnienia z tą plażą. – pociągnęłam łyka z butelki
- Czemu, jeśli mogę spytać?
- Zerwałam tu z Jake’iem.
- Przykro mi. Soryy, że zapytałem.
- A mi właśnie nie jest przykro i tak miało się to stać prędzej czy później. Nie przepraszaj, nie masz za co.
- Okej, ale przestań się już tym wszystkim przejmować.
- Dobra. – wzięłam kolejnego łyka.
Mat wyciągnął fajki i zapalniczkę z kieszeni. Odpalił papierosa i spytał :
- Może się przejdziemy?
- Noo możemy. – odparłam, pomógł mi wstać i poszliśmy.
Wziął bucha, pomyślałam, że chciałabym spróbować, zobaczyć jak to jest.
- Dasz mi spróbować?
- Co?
Skinęłam na papierosa.
- Fajkę? Po co masz niszczyć sobie życie?
- Nie chcę niszczyć życia, chociaż i tak już jest do niczego, chcę tylko zobaczyć co was tak w tym uzależnia. Po co palisz?
- Trzymaj – podał mi fajkę.
Włożyłam ją do ust i pociągnęłam. Dym podrażnił mi gardło. Zaczęłam kaszlać.
- Widzisz? To nic fajnego. – mówiąc to zabrał mi papierosa.
- Chcę jeszcze raz.
- Ojj przestań Nicole.
- Proszę.
- No dobra bierz. 
Znowu się zaciągnęłam, ale już mnie tak mocno nie dusiło. Wzięłam kolejnego bucha i oddałam fajkę Matowi.
- Nie wciągaj się w to, bo potem nie będziesz mogła przestać.
- Przecież to był tylko jeden raz, a zresztą po co mnie tak ostrzegasz? – mówiąc to kaszlnęłam.
- Bo wiem co to znaczy, też tak kiedyś miałem i nie chcę, żebyś skończyła tak jak ja, no i po prostu martwię się o ciebie.
- Nic mi nie będzie, nie musisz się martwić.
Pociągnęłam łyka piwa i po chwili poczułam rękę na swoim ramieniu. Nie wiedziałam co zrobić, czy go odepchnąć czy też nie. Nie chciałam go peszyć, ale jeszcze moje rany się wystarczająco nie zagoiły po Jake’u. Jednak postanowiłam, że zostawię go w spokoju, przecież to tylko głupie objęcie, nic takiego.
- Ten Jake był kompletnym durniem zostawiając ciebie. Jakbym ja miał taką wyjątkową dziewczynę to nigdy bym jej nie opuścił. – Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.
- Proszę cię, możemy o nim nie mówić? – wydukałam.
- Dobrze, już nie będę o nim wspominać, ale jesteś wspaniała i nigdy nie znałem takiej dziewczyny jak ty. Nawet nie wiesz ile bym dał, żebyś mnie w końcu zauważyła, zaufała mi.
- Jaaa … rozumiem, ale to nie takie proste.
- Nie podobam ci się czy może mnie nie lubisz?
- Nie, to nie tak, tylko już raz się na kimś zawiodłam i nie chcę popełnić tego samego błędu. Potrzebuję czasu i sam rozumiesz.
Nagle usłyszałam telefon. Dosłownie zbawiło mnie to. Zaczęłam szukać go w torebce. Gdy już go znalazłam wyświetlił mi się napis Jake.
- Czego chcesz?
- Chciałem ciebie przeprosić, możemy się spotkać?
- Coo? Chyba ciebie powaliło. Z nami już dawno jest koniec.
- Przestań Nicole, przecież cię nie zdradziłem, kocham cię.
- To puste słowa! Mam już ciebie dość!
- Ale zaczekaj, to wszystko nie tak!
- Spieprzaj, nie chcę cię znać!
- Czekaj, nie rozłączaj się! Nicole!
Nacisnęłam na czerwoną słuchawkę. Miałam już dość. Podeszły mi łzy. Mat mnie objął, a ja nie mogłam wytrzymać dłużej. Wtuliłam się w niego i zaczęłam szlochać, on oczywiście to wykorzystał, ale potrzebowałam wsparcia, a miałam tylko jego. Tak mi było w tej chwili ciężko.  
- Przepraszam za moje zachowanie. – wyszeptałam.
- Przestań, to przecież nie twoja wina, spokojnie.
- Tylko ty mi pozostałeś, wszyscy mnie zostawili. Zawsze tak jest!! Życie jest do dupy!
- Nie mów tak, możesz na mnie liczyć. Może chodź już wrócimy?
- Dobrze. Tylko proszę nie mów nic nikomu.
- No pewnie, nie martw się już.
Otarł łzy z moich policzków, objął mnie ramieniem i poszliśmy w stronę ogniska. Przy nim czułam się bezpiecznie, tak inaczej, czułam, że dla kogoś jestem ważna, tylko nie potrafiłam tego docenić. Wracaliśmy jakiś czas, po czym doszliśmy na miejsce. Chłopaki zaczynali już drugą wódkę, Filip i Kamila się przytulali. Podeszłam do nich. Wzięłam od Chrisa wódkę i łyknęłam, zaczęło mnie palić w gardle, więc napiłam się soku. Wszyscy popatrzyli się na mnie jak spod byka, ale w sumie miałam to w nosie.
- A ci co się stało? – odezwał się Chris.
- Nic, po prostu chcę się zabawić. – odparłam.
- Mat, co ty jej zrobiłeś? – spytał Filip
- Nicc, nie wiem co w nią wstąpiło.
- Ajj przestańcie się tak dziwić tylko mi polejcie kolejkę.
Nie wiem co przez to chciałam osiągnąć, ale miałam już dość tego, że wszyscy uważają mnie za taką grzeczną dziewczynkę i w ogóle. W sumie to też najbardziej chciałam się pozbyć tego smutku, żalu, wyrzucić wszystko z pamięci, zapomnieć … Zaczęłam pić kieliszek za kieliszkiem. Tak fajnie się czułam, byłam taka wolna. Nie musiałam się niczego bać, wstydzić, wszystko było nie ważne. Wszyscy po chwili zaczęli tańczyć. To ja podeszłam do Mata.
- Zatańczysz? – spytałam.
- Dobra.
Zaczęła lecieć wolna muzyka, przytuliłam się do niego.  A on objął mnie w tali i zaczął coś do szeptać.
- Dlaczego tak się zachowujesz?
- Ale jak? – zachichotałam.
- Nie udawaj, wiesz o czym mówię.
- Ja tylko chciałam zapomnieć o troskach, czy to takie złe? – przybliżyłam się do niego bardziej.
- Dalej go kochasz, prawda? – na twarzy Mata zagościł smutek.
- Nie, już dawno niee …
- Jasne, mówisz tak bo nie chcesz się przyznać nawet sama przed sobą, że wciąż coś do niego czujesz.
- Nieee … Na tobie mi bardziej zależy niż na nim.
- Mówisz tak, bo jesteś pijana. Jakoś wcześniej chciałaś mnie spławić, nie jestem debilem.
- Niee, to nie prawda. Po co się kłócić skoro jest tak miło? – Wtuliłam się w niego.
Mat schylił głowę, pocałował mnie w czoło.
- Chodź zaprowadzę cię do domu – powiedział.
- Ale dlaczego?
- Jest już późno, prawie 24:00. Musisz już wracać na chatę.
- No dobra, ale jeszcze musisz ze mną zajść do Erika.
- Co? Po co? Dobrze wiesz, że nie jesteś w stanie tam pójść.
- Bo tam jest mój brat, a ja obiecałam, że go przypilnuję, no i on już też musi być w domu.
- No dobra to chodź. – mówiąc to Mat, schylił się po moją torebkę i buty oraz swoją parę trampek. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i ruszyliśmy w drogę.  
Gdy już wracaliśmy Mat prowadząc mnie po plaży, powiedział :
- Słuchaj, soryy, że tak to wyszło, nie chciałem cię upić, to moja wina. Nie powinienem dawać ci tego piwa a tym bardziej jeszcze cię namawiać, żebyś się napiła, co ze mnie za koleś. Przykro mi z tego powodu.
- To nie twoja wina, to ja chciałam wypić. – zaśmiałam się. – Fajnie było, pierwszy raz się tak bawiłam, zresztą nadal jest fajnie.   
- Nie wiesz co mówisz, później będziesz miała problemy. - W tej chwili kichnęłam. – W ogóle ja nawet manier nie mam, sam idę w bluzie, a ty marzniesz. – Mat ściągnął z siebie bluzę i mi ją dał. – Trzymaj.
- Ale ci pewnie będzie zimno.
- A tam gadasz, mi jest gorąco.
- W samym podkoszulku? 
- W samym podkoszulku, najważniejsze że tobie jest ciepło, reszta się nie liczy.
- Dziękuję, za wszystko, za tą bluzę i za to że się mną opiekujesz. Nigdy nie miałam takiej osoby.  
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi na tobie zależy.
W tej chwili zrzucił nasze buty na beton. Założyliśmy je, chociaż ja miałam z tym pewne trudności, bo kręciło mi się w głowie, a potem poszliśmy dalej.

6 komentarzy:

  1. Super ♥ Jestem ciekawa co się wydarzy jak wróci do domu. Mam nadzieję, że Nicole nie wciągnie się w palenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, to jest niesamowite ! Czekam na ciąg dalszy ;D NIe spodziewałam sie że będzie w stanie się upić ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ajć. a jednak, tknęła alkohol i wgl. ale rozumiem, żeby się wyżalić i zatopić smutki w łyku wódki jak to się mówi. i wgl. jakoś tak gorąco między nią, a Mattem. ;* ciekawe czy to ją połączy coś z nim. hmmm.. czekam na ciąg dalszy. a rozdział - megaa. < 3 ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny.;D Już nie mogę się doczekać kolejnego. Mam nadzieję, że nie popadnie w nałóg.
    Zapraszam do czytania mojego: http://opowiadaniaa1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj ;D Chciałabym cię poinformować, ze dodałam new rozdział ! ;D Mam nadzieję, ze przeczytasz :)

    Czekam na twoje kolejne wpisy ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ;) Coraz lepiej. Trochę żal mi tej dziewczyny, oby wyszła z tego bagna ;)

    Pozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl

    OdpowiedzUsuń