środa, 23 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 4.



Kiedy byliśmy już przed domem Erika, usłyszałam głośną muzykę pochodzącą z wnętrza. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi, nikt nie przyszedł, więc zadzwoniłam po raz drugi.
- Pewnie nikt nie słyszy jak dzwonisz. – odezwał się Mat.
- Może … - odparłam.
Wtedy z domu wyszła jakaś para trzymając się za ręce i zostawiając za sobą uchylone drzwi. Po chwili ujrzeliśmy Erika żegnającego się z kolejnymi osobami. Wchodząc do środka podeszliśmy do niego.
- O cześć, widzę, że jednak przyszłaś!
- Tak, przyszłam z Matem po mojego brata, czy wiesz gdzie on jest?
- Chyba w salonie tańczy, chodźcie zaprowadzę was. – gdy ruszyliśmy zakręciło mi się w głowie i potknęłam się, ale na szczęście nie upadłam.
– Ooo a ty co już po imprezie?
- No powiedzmy.
- No dobra, nie będę wnikać w szczegóły. – Erik powiedział to tak sarkastycznie.
- Zaprowadzisz nas w końcu do Mike’a? – spytał zniecierpliwiony Mat.
- Już, spokojnie, koleś wyluzuj …
Poszliśmy do salonu, a tam zabawa na całego.Wszyscy  tańczyli, pili, palili, wygłupiali się, nawet niektórzy brali narkotyki. Próbowałam dostrzec w tym tłumie Mike’a, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Po chwili moje oczy natrafiły na kogoś. Nie mogłam uwierzyć, że go widzę! Właśnie tutaj! Na tej imprezie! Nie wiedziałam co zrobić, chciałam się oddalić, ale akurat mnie dostrzegł. Podszedł tutaj.
- O Nicole jak miło, że przyszłaś.
- Przestań Jake, co znowu chcesz? Nie przyszłam tu dla ciebie.
- Chodź zatańcz ze mną
- Nie!
- No chodź – pociągnął mnie za rękę.
- Nie chcę, puść mnie!
- Jak dziewczyna mówi, że masz ją puścić to, to zrób! – krzyknął Mat.
- Spokojnie, przecież ją puściłem, pfff znalazł się ochroniarz.
W tym momencie na szczęście podszedł mój brat.
- Nicole! Co ty tutaj robisz? Po co ty … yyy …
- Przyszłam po ciebie. Miałam się tobą opiekować.
- Nie jestem dzieckiem.  
W tym momencie zadzwonił telefon Mata.
- Słuchajcie ja muszę to odebrać. Zaraz wrócę.
- Ty imprezowałeś, ja imprezowałam i teraz czas iść do domu.
- Nicole pierwszy raz imprezowała. – zaczął się naśmiewać Mike.
- Chcesz zginąć?
- No dobra, nie będę wnikać…
- To chodź wracamy …
- Poczekaj chwile, idę jeszcze tylko po fona. Erik chodź  ze mną.  
- Dobra, zaraz wrócimy.. – odezwał się Erik.
Odwróciłam się za siebie i okazało się, że został ze mną tylko Jake. Tego właśnie się obawiałam. Chciałam się przy nim rozżalić, rzucić w ramiona i powiedzieć jak bardzo mi go brakuje, ale nie zrobiłam tego. Za bardzo mnie zranił, a to było dla mnie gorsze od tęsknoty.
- To może jednak zatańczymy?
- Niezbyt mi się chce, szczególnie z tobą.
- Nalegam, tylko ten jeden taniec. – i w tym momencie się poddałam.
- No dobra, skoro tak bardzo chcesz.
- To czy mogę panią prosić? – przy tych słowach nachylił się nade mną i wysunął przy tym swoją rękę, więc ja mu moją podałam. Po chwili objął mnie i przytulił. Zaczęliśmy się lekko poruszać, chociaż muzyka była szybka. Jego silne ramiona ściskały mnie w tali, poczułam zapach jego perfum, wszystko zaczęło mi się przypominać. Te chwile, kiedy byliśmy sami, kiedy podbijał moje serce, kiedy skradł mój pierwszy pocałunek.
- Tak mi ciebie brakowało – po chwili się odezwał. – nawet nie wiesz ile mi daje ten taniec.
- Jakbyś wszystkiego nie zmarnował, to by było całkiem inaczej.
- Wiem, że to moja wina, nie będę już zwalał winy na byłą, ale czy kiedyś mi wybaczysz?
- Nie wiem, to jest trudne Jake. Tak mi na tobie zależało i wszystko się zmieniło, przez tę jedną chwilę. Nawet nie wiesz ile przez ciebie płakałam, cierpiałam … Ten ból jest tak silny, wręcz nie do zniesienia.
Po policzku poleciała mi łza, którą Jake starł, ale nie odstawił ręki, tylko trzymał ją nadal na mojej twarzy.
- Wiem jakie ci świństwo zrobiłem, ale wiedz, że bardzo ciebie kocham i nie potrafię żyć bez ciebie.
- Skąd mogę wiedzieć czy to znowu nie są kłamstwa?  
- Mówię to z głębi serca.
W tej chwili mnie pocałował. To było piękne uczucie, tak mi jego brakowało. Zalała mnie gorąca fala emocji. Nie mogłam wytrzymać, jednak uświadomiłam sobie, że tak nie może być, już chciałam odepchnąć Jake’a, gdy odwróciłam lekko głowę i zobaczyłam Mata. Serce mi się zatrzymało, gdy zobaczyłam jego minę. Wyrwałam się z uścisku Jake’a.
- Co ty robisz?! Myślisz, że jak mnie obejmiesz, pocałujesz i do ciebie wrócę?!
- Niee, jaa tylko …
- Specjalnie to zrobiłeś, żeby Mat to widział! Ty egoisto!
- Nawet go nie widziałem, chciałem po prostu być znowu z tobą.
- Jasneee, zawsze tak jest … - po tych słowach oddaliłam się w poszukiwaniu Mata.
Zbliżał się on w stronę wyjścia, a ja próbowałam się przebić przez tłum ludzi. Zobaczyłam, że już wyszedł na dwór. Jak najszybciej tylko mogłam, pośpieszyłam w jego kierunku. Na zewnątrz zaczął kopać w płot. Był wściekły, zresztą z jednej strony wcale się nie dziwiłam. Podbiegłam do niego.
- Mat, to nie tak jak myślisz!
- Przestań, nie chcę z tobą rozmawiać! Mam tego dość! Potrafisz tylko wszystkich wykorzystywać!
- To nie prawda! Ty nic nie rozumiesz!
- Od początku chciałaś mnie się pozbyć, ale ja jak ten głupi idiota miałem nadzieję, że w końcu mnie zauważysz! Myślałem, że ten wieczór ze mną coś dla ciebie znaczył! Ale ty jak tylko zdarzyła się okazja, pognałaś do niego!
- Nie Mat! Zaczekaj! To nie tak!
- Mówiłaś, że nie zależy ci na nim! A teraz co widzę! Twoje słowa są nic nie warte! Mam już tego dość! Nie chcę cię więcej znać!
- Aleee … - nawet nie zdążyłam dokończyć, a on już odszedł.
Te ostatnie słowa najbardziej mnie zabolały. Zaczęłam płakać. Czułam się podle. Co mogłam zrobić? On już poszedł, więc otarłam łzy i wróciłam do środka. Obok Jake’a stał już mój brat. Podeszłam do nich.
- Jak mogłeś! – znowu naskoczyłam na byłego.
- Myślisz, że on jest lepszy ode mnie? Nicole! Przecież mnie kochasz!
-  Przestań! Myślałam, że jednak chcesz być ze mną, że zależy ci … A ty zrobiłeś to tylko po to, by Mat to widział! Jesteś żałosny …
- Uspokój się w końcu!
- Mam tego dość, idę stąd! Nie pokazuj mi się na oczy! Chodź Mike.
Wyszliśmy od Erika i przez całą drogę nikt nie odezwał się ani słowem. Szliśmy ulicą. nikogo oprócz nas nie było, tylko latarnie uliczne oświetlały drogę. Czułam się potwornie. Z jednej strony kręciło mi się w głowie, z drugiej nie wiedziałam co zrobić. Zawiał chłodny wiatr i wtedy przypomniało mi się, że mam na sobie bluzę Mata. Wtuliłam się w nią i zaczęłam rozmyślać co zrobię. Może spotkam się z nim pod pretekstem oddania bluzy i wtedy porozmawiamy, wszystko mu wytłumaczę. Był tylko jeden problem, no może dwa … Czy on w ogóle będzie chciał się ze mną spotkać, a jak tak, to co ja mu powiem? Tyle pytań, a odpowiedzi żadnej. No i co będzie z Jake’iem? Dlaczego znowu mnie zranił? A mówił, że wszystko będzie dobrze, że więcej nie wyrządzi mi żadnej krzywdy … Podłe kłamstwa. W końcu doszliśmy do mojego domu. Mike wszedł do środka, a ja tuż za nim.
Od razu popędziłam do swojego pokoju. Znowu się rozpłakałam. Siedziałam na łóżku przez dobrą godzinę i rozmyślałam. Co powiem Matowi? Czy będzie chciał się jeszcze ze mną kolegować? To było straszne! Co miałam zrobić, żeby mi wybaczył? Jutro jest już niedziela, a w poniedziałek szkoła! Nic się nie uczyłam, ani nawet lekcji nie odrobiłam. Non stop pakuję się w kłopoty. Pomyślałam o Jake’u. Dlaczego on znowu kłamał? Przecież mówił, że mu na mnie zależy. To takie trudne i nie sprawiedliwe! Mogłam nie iść na tą imprezę do Erika! Wtedy nie byłoby problemu! A ja jeszcze głupia, napiłam się i poszłam, po głupiego brata! Jeszcze Jake musiał tam akurat być! Po co zgodziłam się na ten taniec? Jestem debilką! Znowu wpakowałam się w jakieś gówno! Mat to już mnie kompletnie znienawidzi! Co mam zrobić?
Nie miałam już głowy do myślenia … Popatrzyłam na zegarek. Wybiła 3 w nocy. Zrobiłam się strasznie senna. Oczy zaczęły mi się kleić. Położyłam się na chwilkę. Powieki stawały się coraz cięższe, opadały tak szybko i po chwili już spałam.
Obudziłam się gdzieś o 11:00 z potwornym kacem. Pić mi się chciało, rzygać mi się chciało i jeszcze kręciło mi się w głowie. Totalna porażka, już teraz wiem jak się czuje brat po imprezie. Leżałam jeszcze chwilę na łóżku, zastanawiając się o której wrócą rodzice. Pewnie gdzieś po południu, jak wstaną, zjedzą śniadanie itd. A skoro mowa o wstawaniu to przydało by mi się rozprostować kości. Po jakiś 5 minutach ociągania się, w końcu udało mi się stanąć na nogach. Zauważyłam wtedy, że nawet się nie przebrałam wczoraj w piżamę. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Byłam cała rozmazana od płaczu i miałam pełno kołtunów we włosach, a na sobie miałam wczorajszą sukienkę i jego bluzę … Przez jakiś czas stałam, patrząc na siebie. W końcu się ocknęłam i poszłam umyć, a potem ubrać. Zeszłam na dół i skierowałam się w stronę kuchni. Usmażyłam sobie jajecznicę, zrobiłam herbatę i poszłam do salonu. Usiadłam wygodnie na fotelu, włączyłam telewizor oraz zaczęłam jeść śniadanie. Po jakiś 30 minutach przyszedł mój brat.
- Jak tam po wczorajszym? – zaczął dopytywać.
- Okej, a co?
- Kacyk nie męczy?
- Niezbyt. – skłamałam - a ciebie?
- Jaaa? Ja się czuję jak nowonarodzony. – mówiąc to przeciągnął się.
- Jasneee.
- A co z Jake’iem?
- Nie wiem… Nie chcę o tym teraz rozmawiać.
- No dobra, ja idę wziąć prysznic przed przyjazdem starych.
- Noo, ok.
Po chwili odstawiłam naczynia do zlewu i poszłam do pokoju odrabiać lekcje. Najpierw wzięłam się za matmę, były jakieś głupie równania, których kompletnie nie rozumiałam. Z trudem zrobiłam je do końca i wyciągnęłam z plecaka książkę do biologii. Zaczęłam czytać ostatni temat, bo miała być kartkówka. Po wielu zmaganiach i trudach skończyłam biologię i już miałam się zabierać za geografię, gdy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i głosy rodziców. Tato tylko krzyknął z dołu coś w stylu „już jesteśmy” i zabrałam się dalej za naukę. Myślałam, że zasnę przed książkami, tak mnie to nużyło. Postanowiłam sobie, że chwile odpocznę i położyłam się na łóżko. Zaczęłam z nudów przeglądać różne aplikacje w komórce i pomyślałam, że napiszę sms-a do Mata, chociaż niezbyt wiedziałam co. Po chwili napisałam coś w stylu.  

Hej, wiem że się na mnie gniewasz, ale to nie jest tak jak myślisz. Wcale nie wróciłam do Jake’a, nie wiedziałam, że on mnie pocałuje. Mogłam z nim nie tańczyć. Wtedy nic takiego by się nie stało, ale czasu nie cofnę. Nie wiem co powiedzieć. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie chcę cię stracić. Proszę porozmawiaj ze mną.

Po chwili namysłu wysłałam wiadomość. Miałam tylko skrytą nadzieję, że Mat ją przeczyta i mi odpisze. Bałam się jego odpowiedzi, aż kurczowo trzymałam telefon w ręce, lecz po jakiś 15 minutach zmorzył mnie sen
----------------------------------------------------- 
Mam nadzieję, że podobało wam się. Przepraszam także za opóźnienia w dodawaniu rozdziału, ale przez tydzień byłam we Włoszech i nie miałam tam neta. Proszę o komentarze i szczere opinie. Dziękuję wszystkim za czytanie mojego bloga ;D Papa ;*

7 komentarzy:

  1. Piszesz bardzo ciekawie, z dużą lekkością. Jednak mogłabyś bardziej opisywać uczucia bohaterki oraz jakie czynności w danym momencie wykonują poszczególne osoby. A tak to nie ma się do czego przyczepić. ^^ Powodzenia w dalszym pisaniu.
    ~ Sayonarax3

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz lepsze te rozdziały ;-) Ach, uwielbiam męskie bluzy...

    Pozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!! Jak zwykle zresztą, ubóstwiam to opowiadanie! Mam nadzieję, że Mat jej wybaczy. A Jake'a mam ochotę zabić gołymi rękami... No nic. Pisz dalej i koniecznie daj znać jak będzie next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. MiksDance

    Fajne opowiadanie. chociaż nie czytałam reszty to uznaję ,że pewnie są równie wspaniałe jak to !

    OdpowiedzUsuń
  5. Super jak zawsze ! Tak jak Maja Szafirowa ubóstwaim je <3 hah. Pięknie, pisz dalej. Ze zniecierpliwieniem czekam na następną część ;*
    U mnie rozdział 4 - zapraszam do komentowania. :D

    Pozdrowionka ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. już się doczekać nie mogłam. xd
    też kocham męskie bluzy, a zwłaszcza, gdy jest ona tego wyjątkowego chłopaka i jeszcze pachnie jego perfumem. ;*
    rozdział mega. już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału, bo aż jestem ciekawa czy Matt jej odpisze, czy nie. a jak tak to co. chodź chwała też dla Nicole, że na kacu się uczyła. ja bym nie dała rady, hehe. ;D
    coraz to są lepsze te rozdziały. pzdr. ;*

    OdpowiedzUsuń