Kiedy byliśmy już przed domem
Erika, usłyszałam głośną muzykę pochodzącą z wnętrza. Zadzwoniłam dzwonkiem do
drzwi, nikt nie przyszedł, więc zadzwoniłam po raz drugi.
- Pewnie nikt nie słyszy jak
dzwonisz. – odezwał się Mat.
- Może … - odparłam.
Wtedy z domu wyszła jakaś para
trzymając się za ręce i zostawiając za sobą uchylone drzwi. Po chwili
ujrzeliśmy Erika żegnającego się z kolejnymi osobami. Wchodząc do środka
podeszliśmy do niego.
- O cześć, widzę, że jednak
przyszłaś!
- Tak, przyszłam z Matem po
mojego brata, czy wiesz gdzie on jest?
- Chyba w salonie tańczy,
chodźcie zaprowadzę was. – gdy ruszyliśmy zakręciło mi się w głowie i potknęłam
się, ale na szczęście nie upadłam.
– Ooo a ty co już po imprezie?
- No powiedzmy.
- No dobra, nie będę wnikać w
szczegóły. – Erik powiedział to tak sarkastycznie.
- Zaprowadzisz nas w końcu do
Mike’a? – spytał zniecierpliwiony Mat.
- Już, spokojnie, koleś wyluzuj …
Poszliśmy do salonu, a tam zabawa
na całego.Wszyscy tańczyli, pili,
palili, wygłupiali się, nawet niektórzy brali narkotyki. Próbowałam dostrzec w
tym tłumie Mike’a, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Po chwili moje oczy
natrafiły na kogoś. Nie mogłam uwierzyć, że go widzę! Właśnie tutaj! Na tej
imprezie! Nie wiedziałam co zrobić, chciałam się oddalić, ale akurat mnie
dostrzegł. Podszedł tutaj.
- O Nicole jak miło, że
przyszłaś.
- Przestań Jake, co znowu chcesz?
Nie przyszłam tu dla ciebie.
- Chodź zatańcz ze mną
- Nie!
- No chodź – pociągnął mnie za
rękę.
- Nie chcę, puść mnie!
- Jak dziewczyna mówi, że masz ją
puścić to, to zrób! – krzyknął Mat.
- Spokojnie, przecież ją puściłem,
pfff znalazł się ochroniarz.
W tym momencie na szczęście
podszedł mój brat.
- Nicole! Co ty tutaj robisz? Po
co ty … yyy …
- Przyszłam po ciebie. Miałam się
tobą opiekować.
- Nie jestem dzieckiem.
W tym momencie zadzwonił telefon
Mata.
- Słuchajcie ja muszę to odebrać.
Zaraz wrócę.
- Ty imprezowałeś, ja
imprezowałam i teraz czas iść do domu.
- Nicole pierwszy raz
imprezowała. – zaczął się naśmiewać Mike.
- Chcesz zginąć?
- No dobra, nie będę wnikać…
- To chodź wracamy …
- Poczekaj chwile, idę jeszcze
tylko po fona. Erik chodź ze mną.
- Dobra, zaraz wrócimy.. –
odezwał się Erik.
Odwróciłam się za siebie i
okazało się, że został ze mną tylko Jake. Tego właśnie się obawiałam. Chciałam
się przy nim rozżalić, rzucić w ramiona i powiedzieć jak bardzo mi go brakuje,
ale nie zrobiłam tego. Za bardzo mnie zranił, a to było dla mnie gorsze od
tęsknoty.
- To może jednak zatańczymy?
- Niezbyt mi się chce,
szczególnie z tobą.
- Nalegam, tylko ten jeden
taniec. – i w tym momencie się poddałam.
- No dobra, skoro tak bardzo
chcesz.
- To czy mogę panią prosić? –
przy tych słowach nachylił się nade mną i wysunął przy tym swoją rękę, więc ja
mu moją podałam. Po chwili objął mnie i przytulił. Zaczęliśmy się lekko
poruszać, chociaż muzyka była szybka. Jego silne ramiona ściskały mnie w tali, poczułam
zapach jego perfum, wszystko zaczęło mi się przypominać. Te chwile, kiedy
byliśmy sami, kiedy podbijał moje serce, kiedy skradł mój pierwszy pocałunek.
- Tak mi ciebie brakowało – po
chwili się odezwał. – nawet nie wiesz ile mi daje ten taniec.
- Jakbyś wszystkiego nie
zmarnował, to by było całkiem inaczej.
- Wiem, że to moja wina, nie będę
już zwalał winy na byłą, ale czy kiedyś mi wybaczysz?
- Nie wiem, to jest trudne Jake.
Tak mi na tobie zależało i wszystko się zmieniło, przez tę jedną chwilę. Nawet
nie wiesz ile przez ciebie płakałam, cierpiałam … Ten ból jest tak silny, wręcz
nie do zniesienia.
Po policzku poleciała mi łza,
którą Jake starł, ale nie odstawił ręki, tylko trzymał ją nadal na mojej
twarzy.
- Wiem jakie ci świństwo
zrobiłem, ale wiedz, że bardzo ciebie kocham i nie potrafię żyć bez ciebie.
- Skąd mogę wiedzieć czy to znowu
nie są kłamstwa?
- Mówię to z głębi serca.
W tej chwili
mnie pocałował. To było piękne uczucie, tak mi jego brakowało. Zalała mnie
gorąca fala emocji. Nie mogłam wytrzymać, jednak uświadomiłam sobie, że tak nie
może być, już chciałam odepchnąć Jake’a, gdy odwróciłam lekko głowę i
zobaczyłam Mata. Serce mi się zatrzymało, gdy zobaczyłam jego minę. Wyrwałam
się z uścisku Jake’a.
- Co ty
robisz?! Myślisz, że jak mnie obejmiesz, pocałujesz i do ciebie wrócę?!
- Niee, jaa
tylko …
- Specjalnie
to zrobiłeś, żeby Mat to widział! Ty egoisto!
- Nawet go nie
widziałem, chciałem po prostu być znowu z tobą.
- Jasneee, zawsze
tak jest … - po tych słowach oddaliłam się w poszukiwaniu Mata.
Zbliżał się on
w stronę wyjścia, a ja próbowałam się przebić przez tłum ludzi. Zobaczyłam, że
już wyszedł na dwór. Jak najszybciej tylko mogłam, pośpieszyłam w jego
kierunku. Na zewnątrz zaczął kopać w płot. Był wściekły, zresztą z jednej
strony wcale się nie dziwiłam. Podbiegłam do niego.
- Mat, to nie
tak jak myślisz!
- Przestań,
nie chcę z tobą rozmawiać! Mam tego dość! Potrafisz tylko wszystkich
wykorzystywać!
- To nie
prawda! Ty nic nie rozumiesz!
- Od początku
chciałaś mnie się pozbyć, ale ja jak ten głupi idiota miałem nadzieję, że w
końcu mnie zauważysz! Myślałem, że ten wieczór ze mną coś dla ciebie znaczył! Ale
ty jak tylko zdarzyła się okazja, pognałaś do niego!
- Nie Mat! Zaczekaj!
To nie tak!
- Mówiłaś, że
nie zależy ci na nim! A teraz co widzę! Twoje słowa są nic nie warte! Mam już
tego dość! Nie chcę cię więcej znać!
- Aleee … -
nawet nie zdążyłam dokończyć, a on już odszedł.
Te ostatnie
słowa najbardziej mnie zabolały. Zaczęłam płakać. Czułam się podle. Co mogłam
zrobić? On już poszedł, więc otarłam łzy i wróciłam do środka. Obok Jake’a stał
już mój brat. Podeszłam do nich.
- Jak mogłeś!
– znowu naskoczyłam na byłego.
- Myślisz, że
on jest lepszy ode mnie? Nicole! Przecież mnie kochasz!
- Przestań! Myślałam, że jednak chcesz być ze
mną, że zależy ci … A ty zrobiłeś to tylko po to, by Mat to widział! Jesteś
żałosny …
- Uspokój się
w końcu!
- Mam tego
dość, idę stąd! Nie pokazuj mi się na oczy! Chodź Mike.
Wyszliśmy od Erika i przez całą
drogę nikt nie odezwał się ani słowem. Szliśmy ulicą. nikogo oprócz nas nie
było, tylko latarnie uliczne oświetlały drogę. Czułam się potwornie. Z jednej
strony kręciło mi się w głowie, z drugiej nie wiedziałam co zrobić. Zawiał
chłodny wiatr i wtedy przypomniało mi się, że mam na sobie bluzę Mata. Wtuliłam
się w nią i zaczęłam rozmyślać co zrobię. Może spotkam się z nim pod pretekstem
oddania bluzy i wtedy porozmawiamy, wszystko mu wytłumaczę. Był tylko jeden
problem, no może dwa … Czy on w ogóle będzie chciał się ze mną spotkać, a jak
tak, to co ja mu powiem? Tyle pytań, a odpowiedzi żadnej. No i co będzie z
Jake’iem? Dlaczego znowu mnie zranił? A mówił, że wszystko będzie dobrze, że
więcej nie wyrządzi mi żadnej krzywdy … Podłe kłamstwa. W końcu doszliśmy do
mojego domu. Mike wszedł do środka, a ja tuż za nim.
Od razu popędziłam do swojego
pokoju. Znowu się rozpłakałam. Siedziałam na łóżku przez dobrą godzinę i
rozmyślałam. Co powiem Matowi? Czy będzie chciał się jeszcze ze mną kolegować?
To było straszne! Co miałam zrobić, żeby mi wybaczył? Jutro jest już niedziela,
a w poniedziałek szkoła! Nic się nie uczyłam, ani nawet lekcji nie odrobiłam.
Non stop pakuję się w kłopoty. Pomyślałam o Jake’u. Dlaczego on znowu kłamał?
Przecież mówił, że mu na mnie zależy. To takie trudne i nie sprawiedliwe!
Mogłam nie iść na tą imprezę do Erika! Wtedy nie byłoby problemu! A ja jeszcze
głupia, napiłam się i poszłam, po głupiego brata! Jeszcze Jake musiał tam
akurat być! Po co zgodziłam się na ten taniec? Jestem debilką! Znowu wpakowałam
się w jakieś gówno! Mat to już mnie kompletnie znienawidzi! Co mam zrobić?
Nie miałam już głowy do myślenia
… Popatrzyłam na zegarek. Wybiła 3 w nocy. Zrobiłam się strasznie senna. Oczy
zaczęły mi się kleić. Położyłam się na chwilkę. Powieki stawały się coraz
cięższe, opadały tak szybko i po chwili już spałam.
Obudziłam się gdzieś o 11:00 z
potwornym kacem. Pić mi się chciało, rzygać mi się chciało i jeszcze kręciło mi
się w głowie. Totalna porażka, już teraz wiem jak się czuje brat po imprezie.
Leżałam jeszcze chwilę na łóżku, zastanawiając się o której wrócą rodzice.
Pewnie gdzieś po południu, jak wstaną, zjedzą śniadanie itd. A skoro mowa o
wstawaniu to przydało by mi się rozprostować kości. Po jakiś 5 minutach ociągania
się, w końcu udało mi się stanąć na nogach. Zauważyłam wtedy, że nawet się nie
przebrałam wczoraj w piżamę. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Byłam
cała rozmazana od płaczu i miałam pełno kołtunów we włosach, a na sobie miałam
wczorajszą sukienkę i jego bluzę … Przez jakiś czas stałam, patrząc na siebie.
W końcu się ocknęłam i poszłam umyć, a potem ubrać. Zeszłam na dół i
skierowałam się w stronę kuchni. Usmażyłam sobie jajecznicę, zrobiłam herbatę i
poszłam do salonu. Usiadłam wygodnie na fotelu, włączyłam telewizor oraz zaczęłam
jeść śniadanie. Po jakiś 30 minutach przyszedł mój brat.
- Jak tam po wczorajszym? –
zaczął dopytywać.
- Okej, a co?
- Kacyk nie męczy?
- Niezbyt. – skłamałam - a
ciebie?
- Jaaa? Ja się czuję jak
nowonarodzony. – mówiąc to przeciągnął się.
- Jasneee.
- A co z Jake’iem?
- Nie wiem… Nie chcę o tym teraz
rozmawiać.
- No dobra, ja idę wziąć prysznic
przed przyjazdem starych.
- Noo, ok.
Po chwili odstawiłam naczynia do
zlewu i poszłam do pokoju odrabiać lekcje. Najpierw wzięłam się za matmę, były
jakieś głupie równania, których kompletnie nie rozumiałam. Z trudem zrobiłam je
do końca i wyciągnęłam z plecaka książkę do biologii. Zaczęłam czytać ostatni
temat, bo miała być kartkówka. Po wielu zmaganiach i trudach skończyłam
biologię i już miałam się zabierać za geografię, gdy usłyszałam dźwięk
otwieranych drzwi i głosy rodziców. Tato tylko krzyknął z dołu coś w stylu „już
jesteśmy” i zabrałam się dalej za naukę. Myślałam, że zasnę przed książkami,
tak mnie to nużyło. Postanowiłam sobie, że chwile odpocznę i położyłam się na
łóżko. Zaczęłam z nudów przeglądać różne aplikacje w komórce i pomyślałam, że
napiszę sms-a do Mata, chociaż niezbyt wiedziałam co. Po chwili napisałam coś w
stylu.
Hej, wiem że się na mnie gniewasz, ale to nie jest tak jak myślisz.
Wcale nie wróciłam do Jake’a, nie wiedziałam, że on mnie pocałuje. Mogłam z nim
nie tańczyć. Wtedy nic takiego by się nie stało, ale czasu nie cofnę. Nie wiem
co powiedzieć. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie chcę cię stracić.
Proszę porozmawiaj ze mną.
-----------------------------------------------------
Mam nadzieję, że podobało wam się. Przepraszam także za opóźnienia w dodawaniu rozdziału, ale przez tydzień byłam we Włoszech i nie miałam tam neta. Proszę o komentarze i szczere opinie. Dziękuję wszystkim za czytanie mojego bloga ;D Papa ;*
Piszesz bardzo ciekawie, z dużą lekkością. Jednak mogłabyś bardziej opisywać uczucia bohaterki oraz jakie czynności w danym momencie wykonują poszczególne osoby. A tak to nie ma się do czego przyczepić. ^^ Powodzenia w dalszym pisaniu.
OdpowiedzUsuń~ Sayonarax3
Coraz lepsze te rozdziały ;-) Ach, uwielbiam męskie bluzy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, domi1474.gliteruje.pl
Super!!! Jak zwykle zresztą, ubóstwiam to opowiadanie! Mam nadzieję, że Mat jej wybaczy. A Jake'a mam ochotę zabić gołymi rękami... No nic. Pisz dalej i koniecznie daj znać jak będzie next <3
OdpowiedzUsuńnews u mnie :3 maja-i-swiat.blogspot.com
UsuńMiksDance
OdpowiedzUsuńFajne opowiadanie. chociaż nie czytałam reszty to uznaję ,że pewnie są równie wspaniałe jak to !
Super jak zawsze ! Tak jak Maja Szafirowa ubóstwaim je <3 hah. Pięknie, pisz dalej. Ze zniecierpliwieniem czekam na następną część ;*
OdpowiedzUsuńU mnie rozdział 4 - zapraszam do komentowania. :D
Pozdrowionka ^^
już się doczekać nie mogłam. xd
OdpowiedzUsuńteż kocham męskie bluzy, a zwłaszcza, gdy jest ona tego wyjątkowego chłopaka i jeszcze pachnie jego perfumem. ;*
rozdział mega. już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału, bo aż jestem ciekawa czy Matt jej odpisze, czy nie. a jak tak to co. chodź chwała też dla Nicole, że na kacu się uczyła. ja bym nie dała rady, hehe. ;D
coraz to są lepsze te rozdziały. pzdr. ;*